ENERGIA DŹWIĘKU 2012

13-14.07.2012

Pelna dysonansów, szorstka i niepokojaca muzyka formacji Blurt jest zdecydowanie wyzwaniem dla sluchaczy przyzwyczajonych do dzwiekowej papki serwowanej przez wiekszosc stacji radiowych. Ten istniejacy od wczesnych lat osiemdziesiatych XX wieku zespól wniósl znaczacy wklad w historie post-punkowej rewolty i nawet teraz, po ponad trzydziestu latach aktywnosci, wciaz cechuje sie taka sama artystyczna bezkompromisowoscia, jak w momencie swojego powstania. Blurt ze swoboda slizga sie po sliskich i dla wielu niedostepnych krawedziach miedzy gatunkami, odwaznie wkraczajac na niebezpieczne dzwiekowe terytoria, gdzie inni muzycy po prostu boja sie zapuszczac – znajdzie sie tu miejsce dla minimalistycznej nowej fali zderzonej z free jazzem, tu funk wchodzi w mariaz z psychodelia, a afrykanskie transowe rytmy wspólgraja z punkowa energia i motoryka. Demoniczne dzwieki saksofonu Teda Miltona, zalozyciela i lidera projektu, uzupelnione jego wykrzyczana wprost z trzewi dadaistyczna poezja staly sie znakiem rozpoznawczym tego projektu, który nie tracac nic ze swojego stylu i oryginalnosci przez kilka dekad ewoluowal i nadal nie przestaje. Kiedys muzyke Blurt okreslano muzyka XXI wieku – jednak wiek XXI juz nastal, a twórczosc formacji nadal wydaje sie wybiegac w daleka przyszlosc.

Ghédalia Tazartès to jedna z najbardziej tajemniczych i jednoczesnie najbardziej fascynujacych postaci wspólczesnej muzyki eksperymentalnej. Nagrywa bardzo rzadko, wydajac jedna plyte raz na kilka lat. Koncertuje jeszcze rzadziej, co sprawia, ze jego publiczne wystepy za kazdym razem sa wyjatkowymi wydarzeniami. Jego muzyki nie da sie porównac do twórczosci jakiegokolwiek innego artysty – jest ona tak oryginalna, osobista i wyjatkowa, a sam Tazartès z braku lepszego wyrazu, który by juz wczesniej istnial, okresla ja mianem "impromuzu". Ten Francuz pochodzenia tureckiego i greckiego, którego rodzice – zydzi sefardyjscy – rozmawiali miedzy soba po hiszpansku, stworzyl swoja wlasna wersje awangardy dzwiekowej, bogata w przerózne odcienie i kolory. U niego muzyka konkretna lekko przechodzi w – prawdziwa lub tez wymyslona – muzyke etniczna, poezja nagle staje sie noisem, elektroniczne kolaze i sample moga w ciagu sekundy zmienic sie w smutne melodie pelne niezwyklego piekna, jego glos z zaspiewu muezzina ewoluuje w rockowy krzyk, a wszystkie te elementy zgodnie ze soba wspólgraja, tworzac spójna i fascynujaca calosc. Ghédalia Tazartès jest jedyny w swoim rodzaju i taka jest tez jego twórczosc – mistyczne piesni na glos i tasmy. To artystyczny nomada, który wedruje przez muzyke od spiewu do rytmu, od jednego glosu do drugiego.

Nazwa zobowiązuje – ta zasada zdecydowanie sprawdza sie w przypadku szkockiego tercetu Haight-Ashbury. Bo w jakie dzwiekowe rejony moze udac sie zespól, który zaczerpnal swoje miano od dzielnicy San Francisco, bedacej kolebka i mekka calego ruchu hipisowskiego, na której ulicach zawiazaly sie takie grupy jak Grateful Dead, The Charlatans czy Jefferson Airplane? I tak dokladnie jest – dwie wokalistki, wspierane przez utalentowanego gitarzyste, brzmia jak nowa, poprawiona wersja psychodelicznej Abby. Kosmiczny, neo-hipisowski pop w ich wykonaniu to muzyka pelna melodyjnosci, harmonii i dojmujacej nostalgii za latami szescdziesiatymi XX wieku. Z jednej strony piosenki Haight-Ashbury przywoluja wizje szalonych tanców na pustyni, wkladania kwiatów w lufy broni czlonków Gwardii Narodowej i erupcji wolnej milosci, a z drugiej strony przypominaja o ciemniejszych aspektach zwiazanych z rewolucja dzieci-kwiatów. Muzycy potrafia plynnie przechodzic od pelnej slodyczy lekkosci do czesto mrocznej i ciezkiej atmosfery – i to nierzadko w obrebie jednego utworu. Slonce Kalifornii i Charles Manson, zwiewne szaty i psychodeliczne eksperymenty – Haight-Ashbury to dzwiekowa podróz w przeszlosc, nie bedaca jednak zwykla kopia estetyki tamtej epoki, lecz jej nowoczesnym i twórczym przelozeniem.

Czterech szalonych improwizatorów, dla których nie licza sie jakiekolwiek wyznaczone granice muzycznych stylistyk – tak najlepiej chyba mozna opisac oryginalna francuska formacje Jack Dupon. Ich twórczosc byla opisywana juz róznie: niektórzy widza w nich odnowicieli psychodelicznego i progresywnego rocka, czesc krytyków definiuje ich muzyke jako symfoniczny punk, inni wola uzywac bezpiecznej etykietki awangardy i eksperymentu. Ale zadne z tych okreslen w pelni nie oddaje bogactwa kreowanych przez grupe dzwieków. W ich utworach mozna odnalezc kompozycyjna dyscypline przywolujaca na mysl King Crimson, dalekie od kanonicznego wykorzystanie instrumentarium kojarzy sie z dokonaniami Primusa, klimatycznosc i atmosfera wydaja sie byc podobne do tych, które mozna bylo uslyszec w nagraniach Gong czy Univers Zero, nad wszystkim unosi sie duch Franka Zappy, a dodatkowo cale to smakowite muzyczne danie zostalo podlane sosem francuskiej kabaretowej piosenki. Nie bez powodu to wlasnie oni zostali zaproszeni do wziecia udzialu w jednej z edycji prestizowego festiwalu Rock In Opposition, promujacego muzyke niebanalna, wyjatkowa i buntownicza, daleka od komercyjnosci i schematycznosci. Jack Dupon pokazuje wprost, ze w ich szalenstwie zdecydowanie jest jakas metoda.

Połączenie jazzu i rocka wydaje sie byc w dzisiejszych czasach ryzykownym przedsiewzieciem – wiele osób uwaza, ze na gruncie mariazu obu estetyk zostalo powiedziane juz wszystko i ze bardzo trudno w tej materii o nowy i swiezy glos. Fakt, trudno znalezc takich muzyków czy projekty, jednak nie jest to rzecza niemozliwa. Zywym dowodem ich istnienia jest polska formacja Light Coorporation, której muzyka jest udana i oryginalna kontynuacja nurtu Rock In Opposition, w twórczy sposób czerpiaca z pierwotnych zródel i zalozen tej stylistyki. Ich kreatywne zestawienie elementów jazzu z awangardowa odmiana rocka progresywnego jest wyjatkowe i niespotykane nie tylko w naszym kraju. Artysci nie staraja sie kopiowac nikogo i niczego, jedynie odwolujac sie do przeszlosci gatunku i prezentujac jego uwspólczesniona, nowoczesna wersje. Umiejetnie laczac akustyczne dzwieki instrumentów detych z elektronika gitar i syntezatorów, a pelne transowosci wzorce rytmiczne zestawiajac z melodyjnoscia kompozycji, czlonkowie Light Coorporation potrafia przedstawic sluchaczowi muzyke inteligentna i niebanalna, która podczas koncertów grupy dopelniana jest przez starannie wyselekcjonowane wizualizacje, wspólnie z dzwiekami budujacymi szczególna atmosfere. Light Coorporation to drugi w historii polski zespól, który wydal swoja plyte w prestizowej wytwórni Recommended Records.

Pinkie Maclure jest posiadaczką wyjątkowego, obejmującego kilka oktaw głosu, który potrafi wprawić w stan drżenia nie tylko ściany, ale też trzewia słuchaczy. John Wills to niezwykle uzdolniony miltiinstrumentalista, który za pomocą zapętlonych dźwięków gitary, mandoliny, przeróżnych sampli i hipnotycznych rytmów potrafi dźwiękowo oddać świat marzeń sennych. Ta para muzyków tworzy Pumajaw, unikalny w swojej oryginalności duet, którego pełne uwodzicielskiej siły brzmienie wymyka się prostej kategoryzacji – tu barokowy psychodeliczny pop stopniowo zmienia się w wypełnione zmysłowością folkowe pieśni, by w końcu stać się dziwnymi, pełnymi kakofonii i transowości lamentami. Ich muzyka to podróż do dźwiękowych krain animalistycznej, rytualnej intensywności, gdzie pełna tajemniczości mroczna elektronika idealnie współgra z tekstami opowiadającymi uwodzicielskie historie o nadziei i rozpaczy, a to połączenie dźwięku i słowa potrafi wywołać wręcz fizycznie odczuwalne emocje u słuchaczy. W tym samym momencie nowoczesne i staroświeckie, wierne duchowi psychodelii i jedyne w swoim rodzaju brzmienie Pumajaw, doczekało się własnego miana, ukutego specjalnie dla tej formacji – to "folkadelica", z którą kontakt za każdym razem jest dogłębnym, hipnotycznym doświadczeniem.

ENERGY OF THE SOUND 2012