SIELWOLF & NAM-KHAR (D)

Na początku lat 90. Sielwolf zaproponował realny industrialcore. Zespół z Frankfurtu wyszedł z doskonałą, kontynentalną odpowiedzią na Ministry czy Godflesh. Do rzeczonych inspiracji doszła obowiązkową doza brudu, post awangardowej postawy, rodem z tradycji kraut. Sielwolf samplował Test Dept jak i Slayer. Gdzieś pomiędzy tymi biegunami zawierał się koncept bandu z Frankfurtu. Mistrzowskim albumem był Metastasen, łączący twardość pożyczonych riffów z wyrafinowaniem. Maszyna ściekowa - Sielwolf w mistrzowski sposób krzyżowała eksperyment i prosty łomot; nocne wyładowanie elektryczne (Nachtstrom) z jazgotem, mięso z ciekłym kryształem. Twórczość Sielwolf często powoływała się na kino, czuć tu Videodrome Davida Cronenberga jak i samotne polowania Dirty Harrego. Dronowy, dubowy ill-dustrial kolejnego albumu V został wyprodukowany przez Micka Harrisa ze Scorn (dawnego drummera Napalm Death). W połowie lat 90. Sielwolf zamilkł na lata. Po długim okresie absencji powrócił jako Sielwolf &  Nam-Khar. Transformacja przynosi zbudowaną na pętlach, przestrzenną muzykę rytualną. Nowa muzyka nie straciła na industrialności - intensywności i sile. (WS)

fb page