XIV WROCLAW INDUSTRIAL FESTIVAL

5-8.11.2015

 

ARTYŚCI:

Osoby Tony'ego Wakeforda nie trzeba specjalnie przedstawiać – nie da się przecenić jego wkładu w powstanie całego neofolkowego nurtu na gruncie industrialu. W latach 80-tych XX wieku był jednym z członków-założycieli dwóch wpływowych brytyjskich formacji – punkowego Crisis i neofolkowego Death in June, później stworzył i udzielał się w wielu innych projektach, takich jak Sol Invictus, L'Orchestre Noir czy The Triple Tree, w których rozwijał i rewolucjonizował estetykę apokaliptycznego folku. Jego najnowszym przedsięwzięciem jest projekt o nazwie 1.9.8.4. – zespół, w którym Wakeford cofa się do korzeni swojej muzycznej działalności i przypomina w zupełnie nowych aranżacjach te utwory Crisis i Death In June, które samodzielnie napisał lub miał wkład w ich powstanie. Obok Wakeforda w skład zespołu wchodzą znany z Alternative TV Clive Giblin na gitarze i perkusista Terry Davey, członek między innym grupy Intensified. 1.9.8.4. w założeniu tworzących go muzyków jest przede wszystkim formacją przeznaczoną do występów na żywo, lecz zespół przygotowuje się już teraz do wydania albumu koncertowego i singla Back In The USSR/ Nothing Changes, który ukaże się nakładem wytwórni Norton North.

1.9.8.4 na fb:

Pochodzący z Łodzi muzyk i grafik Łukasz „Dani” Czajka jest aktywny na polskiej scenie industrialnej już od kilkunastu lat. Zadebiutował w 2002 roku projektem Zoth-Ommog, lecz to powołany do życia dwa lata później darkambientowy Abandoned Asylum jest jego najważniejszym przedsięwzięciem artystycznym. Formacja ma na koncie cztery wydawnictwa, z czego ostanie, płyta Derelicts of Distant Hope, została wydane przez wpływową amerykańską wytwórnię Malignant Records. W muzyce Abandoned Asylum nie ma miejsca na zbędne eksperymentowanie – nacisk jest położony przede wszystkim na stworzenie gęstej, mrocznej i wyrazistej atmosfery, inkrustowanej jednak dziesiątkami niuansów. Bazą kompozycji są monotonne, transowe i hipnotyczne drony, uzupełnione bogactwem wokalnych sampli i melodycznych zapętleń. Czasami pojawiają się odległe, stłumione struktury rytmiczne, na tle których powoli dryfuje melodia, czasami utwory nabierają rytualnej jakości poprzez wprowadzenie do nich chóralnych zaśpiewów. Łukasz Czajka sam wskazuje nam tropy i idee będące podstawą jego twórczości: Abandoned Asylum to idea miejsca wewnątrz nas samych, które odnaleźć można poprzez muzyczną eksplorację opustoszałych fabryk, zapomnianych uliczek, pradawnych lasów, a nawet krawędzi kosmosu. To dźwięki, które opowiadają słuchaczom tajemnice życia, przestrzeni, czasu i innych światów, istniejących gdzieś poza widnokręgiem ludzkiego poznania. 

Inspirowane minimalistycznym post-punkiem surowe, rytmiczne i zmechanizowane piosenki, pełne gniewu i paranoicznych tekstów, nie pozbawione jednak tanecznej czy wręcz przebojowej jakości – tak najlepiej można opisać muzykę projektu Black Light Ascension, nowego przedsięwzięcia brytyjskiego muzyka Andrew Traila, powołanego do życia po zawieszeniu działalności jego zespołu Knifeladder. To radykalna zmiana muzyczna porównaniu z eksperymentami jego poprzedniej formacji – to raczej powrót to muzyki, którą Trail tworzył grając w swoich wcześniejszych grupach, takich jak Ministry of Love, Psychonaut czy Autogeddon. Przy pomocy minimalistycznego instrumentarium, złożonego jedynie z automatu perkusyjnego, analogoweo syntezatora, samplera i gitary basowej, artysta tworzy muzykę prostą, lecz niebanalną, uzupełnioną wokalem wyśpiewującym teksty w konwencji noir, opowiadające o meandrach moralności współczesnego świata, teoriach spiskowych oraz biblijnych, technologicznych i apokaliptycznych wizjach. Oba albumy formacji, debiutancki Ashes z 2011 roku i Post Future Recordings z 2014 są w wyraźny sposób odwołują się do muzycznej tradycji buntowniczych lat 80-tych ubiegłego wieku, łącząc wiele z ówczesnych estetyk w jedną, spójną całość. Nieważne, czy muzykę Black Light Ascension nazwiemy post-punkiem, mrocznym electro, synthem, rockiem industrialnym czy cold wave – to przede wszystkim dzieło stworzone przez artystę, który działał na peryferiach muzyki eksperymentalnej i industrialnej przez wiele lat i teraz postanowił zawrzeć swoje doświadczenia w skondensowanej formie. 

BLACK LIGHT ASCENSION na fb:

Arcydzieło światowej literatury, najważniejsza powieść iberoamerykańskiego realizmu magicznego czyli Sto lat samotności Gabriela Garcii Marqueza dało swoją nazwę legendarnemu francuskiemu projektowi industrialnemu Cent Ans de Solitude, założonemu w połowie lat 80-tych przez Jean-Yvesa Milleta, twórcę uznanej wytwórni Les Nouvelles Propagandes. Ten projekt szybko zyskał status kultowego – nie tylko ze względu na wysoką jakość sygnowanej tą nazwą muzyki, ale też po części dlatego, że formacja doczekała się tylko jednego wydawnictwa, kasety Les Enfants De L'Oubli, którą wypełnia powstała na fali pierwotnego industrialu ciężka muzyka, pełna mrocznej atmosfery, repetycyjnych struktur i szczątkowych melodii. W utworach formacji idealnie splata się bezkompromisowość prekursorów industrialnych eksperymentów z atmosferycznością pionierskich darkambientowych płyt, gdzie mechaniczny hałas łączy się w jedno z minimalistycznymi, szczątkowymi melodiami. Tak jak i nazwa projektu, tak ta muzyka kojarzy się z samotnością i wyobcowaniem jednostek w postindustrialnych społeczeństwach współczesnego świata i tak jak w powieści, która zainspirowała powstanie tego projektu, mimo surowej, czasami wręcz brutalistycznej dźwiękowej formy, wygrywanej przede wszystkim na amplifikowanych instrumentach, skonstruowanych z kawałków zezłomowanego metalu, odnaleźć można spore pokłady poetyckości i melancholii. 

Column One powstał w Berlinie w roku 1991 jako baza ideologiczna estetycznego podejścia do struktur społecznych, idei filozoficznych oraz mediów współczesnego świata zachodniego. Ten działający nieprzerwanie od ćwierćwiecza berliński kolektyw, prowadzony przez Rene Lampa i Roberta Schalinskiego, jest w prostej linii spadkobiercą dokonań niemieckiego undergroundu z lat 80-tych. Idee filozoficzne radykalnego konstruktywizmu, twórcze ścieżki autorów cut-up, takich jak W. S. Burroughs czy Brion Gysin, eksperymenty pop-terrorystów w stylu Genesisa P-Orridge'a oraz filmy Andrieja Tarkowskiego, Dereka Jarmana czy Alejandro Jodorowskiego wywarły duży wpływ na twórczość Column One, jednakże główną motywacją działań zespołu jest totalizacja komunikacji w celu odkodowywania informacji, której zastosowanie, formułowanie i dekodowanie jest nam przedstawiane jako rzeczywistość. Aby odnieść sukces w tym procesie, grupa stosuje wszelkie dostępne formy komunikacji i jej mediów. W twórczości formacji, inspirowanej w dużej mierze awangardowymi ruchami artystycznymi z pierwszej połowy XX wieku, spotykały się do tej pory różne formy muzyczne – od preparowanego industrialu po eksperymentalne techno. Column One działa konsekwentnie jako kolektyw i poza założycielami grupy, w zależności od realizowanego w danym czasie projektu, do formacji dołączają także inni artyści – w rożnych okresach czasu członkami grupy były takie osobistości, jak Andrew Loadman, Jerome Soudan (Mimetic), Wojcek Czern (Za Siódmą Górą), Jürgen Eckloff (Kein Zweiter), Leo Solter (Kein Zweiter, Tornow) czy R.U. Brain-Bridge, by wymienić tu tylko kilku z nich. 

http://www.column-one.de/

Trudno jest w jednym zdaniu opisać artystyczną wszechstronność i wielowątkowość działań pochodzącej z litewskiego Kowna Dainy Dievy – jest ona zarówno autorką performansów, jak i muzykiem (choć sama woli określenie – konstruktor dźwięków), zarówno kuratorką różnorodnych wydarzeń kulturalnych, jak i reżyserką filmową, scenarzystką i twórczynią wideoartu. Ponadto biegle włada sześcioma językami, co znajduje odbicie w jej twórczości dźwiękowej, w której często eksploruje rożne formy komunikacji i dotyka szerokiej rangi tematów – od pojęcia indywidualnej i kolektywnej tożsamości, poprzez równowagę sił we współczesnym świecie, aż po granice ludzkiej fizyczności. W swojej muzyce Daina Dieva tworzy rozbrzmiewające, atmosferyczne pejzaże dźwiękowe, wykorzystując do ich przygotowania zarówno elektronikę, jak i akustyczne źródła, łącząc ze sobą na wielu poziomach ludzki głos i przetworzone dźwięki gitary z elementami noise, dronów, nagrań terenowych i przeróżnymi instrumentami, takimi jak bambusowe flety, dzwonki czy wszelkiego rodzaju metalofony. Jej twórczość dźwiękowa bywa różnie klasyfikowana – jako ambient lub folk – sama artystka woli stosować wobec niej określenie post-folk, bo nawet jeśli dźwiękową i ikonograficzną podstawą jej utworów są melodie, pieśni i obrazy z litewskiej tradycji folklorystycznej, to autorka transformuje je i stawia w zupełnie nowym, wyabstrahowanym artystycznym kontekście i oddziela je od ludowych korzeni. To muzyka pełna poetyckości, hipnotycznej jakości, wywołująca odczucia ciemności i zimna. Kompozycje Dainy Dievy są z jednej strony ambitne i epickie, a z drugiej intymne i minimalistyczne, w których prostota łączy się z polifonią i dźwiękowym chaosem.

 

Mark Spybey zwykł określać siebie mianem nie-muzyka i patrząc na jego wszelkie unikalne eksperymenty z kolażami dźwiękowymi, ambientem i noisem, łatwo jest zrozumieć dlaczego. Jego sztandarowy projekt Dead Voices on Air powstał w 1992 roku, po przeprowadzce artysty z rodzinnej Anglii do Kanady. Wykorzystując doświadczenie, które zdobył wcześniej będąc członkiem Zoviet France, stworzył swoją własną, bardzo charakterystyczną muzykę, w której melodyjne pasaże łączą się z ustrukturyzowanymi dysonansami i dźwiękowymi pejzażami zanurzonymi głęboko w etnicznymi pierwiastkami ambiencie. Wykorzystując wielowarstwową improwizację jako punkt wyjścia do tworzenia swoich utworów, Spybey kreuje coś, co sam określa „muzyką dla oczu”, w której przetworzone dźwięki wydawane przez prymitywne instrumenty lub dziecięce zabawki nałożone są na rytmiczne struktury uzupełnione ambientowym brzmieniem. Nie ma tu miejsca na typowy dla ambientu chillout, to zdecydowanie nie jest muzyka, którą można wykorzystać jako neutralne dźwiękowe tło – to wielopoziomowe kompozycje, których pełnię odkrywa się tylko podczas słuchania w pełnym skupieniu. Mark Spybey nigdy nie idzie na łatwiznę, jak wielu innych muzyków, którzy standardowo wykorzystują w swojej twórczości sekwencery i samplery – artysta powoli, poświęcając na to dużo czasu, kreuje eksperymentalne, w swojej naturze często industrialne pejzaże dźwiękowe. To organiczna, eklektyczna improwizacja, której składowe są rozbierana na części pierwsze, trawione i składane w zupełnie nową całość, o zupełnie nowych właściwościach. Panambientalne utwory Dead Voices on Air mogą przybierać rozmaite formy – mogą mieć kształt krótkich i łagodnych tradycyjnych kompozycji, bądź też manifestować się w postaci surowych i brutalnych ścian czystego hałasu.

http://www.deadvoicesonair.com/

Specjalny koncert, w którym Marek Marchoff i Ingrid Swenn zaprezentują utwory tych dwóch formacji w nowych aranżacjach specjalnie na ten wieczór. Fuzja illbientu oraz Macabre Folku podczas jednego występu.

23 Threads - Macabre Folkowy ansambl pojawi się po raz pierwszy w naszym kraju, promując album "Conspicuous Unobstructed Path' natomiast Different State powraca po przeszło dziesięciu latach z koncertami do Polski.  

Od 20 lat aktywny jako promotor i DJ na scenie Gothic/Industrial. Organizator corocznego festiwalu Tower Transmissions w Dreźnie.

https://www.facebook.com/TowerPromotionsDD

DJ/recenzent/wideo terrorysta. Propagator synkretyzmu kultury dubu z ruchem industrialnym. Animator rytmicznego hałasu i niskich pasm basu, wytwarzający atonalny miejski rytuał. Twórca kontrastowych,czarno-białych kolaży wideo, członek projektu [haven] . Luźno powiązany z ICTUS LABEL gdzie realizuje swoje audio-wizualne manifesty. Ponadto współpracuje z magazynami: HARD ART, PRZESILENIE oraz tworzy zine PATOGEN.

*DJ Scrag! (Bernhard Hansbauer**, Vienna/Austria, Bleak Records)*
Promotor, kurator, DJ, wydawca (Bleak Records). Muzyka którą gra to różne odmiany dark electronic, industrial i eksperimental.

Wiktor Skok to protagonista kultury industrialnej i wieloletni animator sceny hardcore punk. Lider i wokalista grupy Jude oraz wydawca zina Plus Ultra. Publicysta, promotor i kurator projektów muzycznych. Od lat całkowicie poświęcony wszelkim odmianom ekstremalnej muzyki mechanicznej. Główne bieguny jego pasji stanowią industrial, electro-industrial, EBM, power electronics, power noise. Robotę DJ-a uważa za proliferację swoich muzycznych pasji i element estetycznej propagandy. Prezentacje mogą być zarówno apologią łomotu, jak i miłych uchu melodii. Łączy swoje własne produkcje z szeroko znanymi standardami industrialnego hałasu. Jego sety niosą zazwyczaj zaskakujące zwroty bruityzmu i tonalności. Obok siebie współgrają kompozycje Dymitra Szostakowicza, Karola Szymanowskiego, szlagiery Marleny Dietrich, Zarah Leander oraz totalne, maszynowe serie Esplendor Geométrico czy Vivenza. Większości demonstracji towarzyszą projekcje autorskich filmów i videoklipów. Wiktor Skok konstruuje montaże, które suportują siłę i gwałtowny przekaz, zarówno Jude, jak i jego solowych setów. Większość z nich stanowi także autonomiczne artefakty. Występy Wiktora Skoka otwierały koncerty i sety takich wykonawców i zespołów, jak Laibach, Z’ev, Whitehouse, Scorn, Schloss Tegal, David Carrett czy Terence Fixmer.

Escape From Warsaw to nowe dziecko muzyczne Karola Suki, znanego z takich projektów jak działająca w latach 1995-2013 elektroniczno-eksperymentalna Arkona czy istniejący od 2006 roku acid-punkowy Street City Nomads. Muzyka projektu to mentalna i stylistyczna kontynuacja poszukiwań znanych z płyt Arkony – podróż w nieznane obszary, psychodeliczne manipulacje przy użyciu analogowych aparatur, kwaśne dubowe echa, acidowe basy i bity, dźwiękowe wiraże i kolaże sklejone ze starych sampli filmowych. Z drugiej strony Escape From Warsaw jest ewolucją w porównaniu z dokonaniami Arkony – nowe kompozycje są zdecydowanie bardziej dynamiczne, mają wyraźniejszą konstrukcję, silniejszy beat i głębsze basy. Koncerty projektu różnią się znacznie od jego nagrań studyjnych – jest w nich zdecydowanie więcej improwizacji i nieprzewidywanych dźwięków. Karol Suka wykorzystuje głównie syntezatory analogowe, z których pochodzi większość dźwięków, nie korzysta z banków sampli, poza różnymi próbkami zgrywanymi z zapomnianych filmów i ech minionych czasów. Muzyka EFW to wypadkowa improwizowanej elektroniki z mocnym, pulsującym rytmem, motorycznym basem, przeplatana psychodelicznymi kolażami, czasem okraszona tekstem, pełna postindustrialnego klimatu i rave'owego pazura. Na scenie dźwięki powstają w większości z analogowych maszyn, bez pomocy komputera. To bezkompromisowa wycieczka w nieznane.

Grupa Last Dominion Lost powstała w 1992 na gruzach formacji Merge, tworzonej przez Dominika Guerina, jednego z założycieli SPK i Johna Evansa, do których dołączył John Murphy, również były członek SPK, który udzielał się również w Whitehouse, Current 93 czy Death in June. Muzyka zespołu w prostej linii nawiązuje do tego, co najlepsze w starej, pierwotnej szkole industrialu – jest surowa jak kompozycje SPK, wypełniona mrocznym klimatem z wczesnych płyt Lustmord i oparta na brzmieniu metalowych perkusjonaliów jak w przypadku Z'eva czy Test Dept. To stwierdzenie nie oddaje jednak całej prawdy, bo Last Dominion Lost nie powstał na fali wtórnego odradzania gatunkowego. Oczywiście, usłyszeć tu można echa wczesnego industrialu, ale wynikają one ze specyficznego podejścia do tworzenia dźwięków i głębokich doświadczeń członków zespołu, którzy kiedyś kładli podwaliny pod powstanie całej estetyki. To nie jest zwykła podróż sentymentalną ścieżką, lecz muzyka przypominająca, skąd się wzięła i jak powstała cała industrialna rewolucja – z akustycznych metod, krwi, potu i ducha szczerego eksperymentowania.

W kompozycjach formacji jest zarówno miejsce na surrealistyczne, hałaśliwe formy, jak i na elementy wyciszenia, które jednak nie pozbawiają tej muzyki stałej, mrocznej atmosfery, która ewokuje uczucia strachu i niepokoju. Odnaleźć w nich można również leniwe rytmy, recytacje, tajemnicze zawodzenia, melodie przypominające etniczne dziedzictwo Dalekiego Wschodu i egzotykę plemiennych rytmów. To muzyka transcendująca negatywne odczucia, które w artystycznej formie ukazują nieoczekiwane ukryte w nich piękno. 

LAST DOMINION LOST na bc:

Kiedy związany z kręgiem dadaistów twórca Kurt Schwitters tworzył Merzbau, abstrakcyjne formy architektury wnętrz, na pewno nie sądził, że wiele dekad później ich nazwa zostanie wykorzystana przez jednego z najważniejszych, jeśli nie najważniejszego twórcę estetyki noise'owej w muzyce, Masamiego Akitę, znanego przede wszystkim ze swojego sztandarowego projektu Merzbow, z którym zadebiutował pod koniec lat 70-tych XX wieku. Ten japoński artysta, wychowany na rocku progresywnym, psychodelii i europejskiej awangardzie spod znaku dadaistów i surrealistów, inspirujący się tak odległymi od siebie gatunkami muzycznymi jak free jazz, metal czy wczesna muzyka elektroniczna, wykorzystał do tworzenia swoich własnych, ekstremalnych dźwięków koncepcję Schwittersa, która zakładała tworzenie dzieł sztuki ze śmieci oraz rzeczy zapomnianych i niepotrzebnych. Merzbow rozpoczął swoje muzyczne eksperymenty, wykorzystując między innymi uszkodzone wzmacniacze i magnetofony, syntezatory, zestawy mikrofonów i przesterów, a także kawałki blachy i przedmioty codziennego użytku w roli prymitywnych instrumentów perkusyjnych. Przyznawał, że chciał z nich wydobyć sekretny głos, prosto z podświadomości, podobnie jak surrealiści wykazujący fascynację stanami hipnozy, marzeniami sennymi i doświadczeniami psychodelicznymi. W latach 90-tych zaczął stopniowo odchodzić od sprzętu analogowego, coraz częściej tworząc muzykę za pomocą komputera. Obecnie jest uznawany za jednego z najważniejszych muzyków noisowych i awangardowych. Masami Akita jest aktywny nie tylko na gruncie muzycznym – pisze również teksty na temat współczesnej kultury, jest zaangażowany w działalność na rzecz ochrony praw zwierząt, środowiska naturalnego i aktywnie promuje weganizm.

http://merzbow.net

Raffaele Cerroni'ego, znanego też pod pseudonimem Dither Craf, są idealnymi przykładami radykalnego i totalnego sonicznego eklektyzmu – zawierają w sobie tyle pozornie sprzecznych i zaskakujących elementów z różnych dźwiękowych estetyk. Krytycy i odbiorcy dostrzegają w nich pierwiastki acid jazzu, noisu, folku, muzyki elektronicznej, eksperymentalnej i improwizowanej, a sam ich twórca wprowadza jeszcze większy pojęciowy zamęt, proponując dodatkowo stworzone przez siebie nowe określenia gatunkowe: retrogarda, atonalna muzyka popowa, post atomowy folk czy wręcz muzyka postludzka. Podsumowując, Mushroom's Patience to całościowe kompendium muzycznych idei wymieszanych razem w jednym tyglu, gdzie składnikami są jazzowa atmosfera, krautrockowa psychodelia, zgrzyty płyt winylowych z nagraniami starego folku, neofolkowy klimat, elektropopowa rytmika, industrialne eksperymenty i wiele, wiele innych. Płyty projektu mają często postać albumów konceptualnych, które opowiadają surrealne historie o dziwnych, zmutowanych stworzeniach i wędrówkach po spustoszonych postindustrialnych krainach.

 

https://mushroomspatience.wordpress.com

Mushy to jednoosobowy projekt muzyczny pochodzącej z Rzymu dźwiękowej eksperymentatorki Valentiny Fanigliulo. Kreowane przez artystkę pod tym szyldem dźwięki to wyjątkowy amalgamat różnorodnych gatunków i stylistyk – elektroniki, shoegaze'u, bluesa i nowej fali, przedstawionych na tle wyrastającym z ducha psychodelicznej i krautrockowej tradycji. Fanigliulo czerpie inspiracje od największych mistrzów dźwiękowej melancholii – z utworów Cocteau Twins, Dead Can Dance, Slowdive, Lush, Minimal Compact, New Order, Swans, Nico i od legendarnych pieśniarek w stylu Niny Simone czy Elli Fitzgerald. To muzyka, która nie daje się łatwo zaszufladkować – można ją opisać takimi hasłami jak dark romance, sad wave lub też lost folkiem, ale mimo tej wielości składników i nawiązań kompozycje sygnowane przez Mushy są spójne i oryginalne, naznaczone jej własnym niepowtarzalnym stylem. Artystka, łącząc ze sobą syntezatorowe dźwięki z chłodnymi dronami, tajemniczymi odgłosami i widmowymi zaśpiewami na tle rytmów wydobywanych z analogowego automatu perkusyjnego, tworzy  dźwiękowe pejzaże wypełnione wyimaginowanymi, ezoterycznymi światami. Z tego wszystkiego wyłania się nastrojowa, wypełniona wręcz namacalną atmosferą muzyka, w której odnaleźć można zarówno poetycką wrażliwość, jak i wywodzące się z industrialu poszukiwania. Koncerty projektu to wyjątkowe, pozazmysłowe doświadczenie, podczas których muzyka Valentiny uzupełniona jest stworzonymi również przez artystkę wizualizacjami przypominającymi marzenia senne.

http://www.mushy.it

Narodzona w połowie lat 70-tych z anarchicznego buntu przeciw skostniałemu społeczeństwu muzyka industrialna od razu stała się intensywną, prowokacyjną i artystyczną ścieżką dźwiękową dla kordonów pikietujących, ekonomicznego upadku i kulturalnych represji tamtych czasów. Jej pionierzy – obojętnie czy byli robotnikami fabrycznymi, studentami czy też bezrobotnymi utrzymującymi się z zasiłku – wszyscy byli nastawionymi na radykalne nowatorskie działania świadomymi polityczne artystami, którzy zaczynali z bardzo małym wykształceniem muzycznym lub zupełnie bez niego. Dzięki temu stworzyli nową ścieżką, która doprowadziła do rewolucji nie tylko w historii muzyki, ale także kultury. Muzycy ci szukali inspiracji w muzyce krautrockowych formacji, takich jak Kraftwerk, Faust czy Can, w ruchach artystycznych XX wieku, takich jak Dada, futuryzm czy surrealizm, czerpali wiele z z idei postmodernistycznych pisarzy i myślicieli w stylu Williama Burroughsa,Briona Gysina czy Jamesa Ballarda. Kierując się postawą "do-it-yourself", uprawiając "mail art" i tworząc undergroundowe fanziny, zakładali pierwsze zespoły, które w swojej twórczości wykorzystywały zapętlenia dźwiękowe z magnetofonowych taśm, domowej roboty syntezatory, nagrania terenowe i technikę cut-up." Industrial Soundtrack For The Urban Decay"  w reżyserii Amélie Ravalec i Travisa Collinsa to pierwszy film dokumentalny, który śledzi początki muzyki industrialnej, zabiera widzów w podróż po rozpadających się industrialnych miastach Europy i prowadzi ich do amerykańskich klubów, które kreowały nową scenę awangardy. W filmie znalazły się wywiady z członkami między innymi Throbbing Gristle, Cabaret Voltaire, NON, SPK, Test Dept czy Clock DVA.
Po projekcji rozmowa z twórcami filmu.

http://www.industrialsoundtrack.com/

Ian Dominick Fernow, jeden z najbardziej płodnych współczesnych dźwiękowych artystów eksperymentalnych, znany jest z całej masy różnorodnych przedsięwzięć muzycznych, takich jak technoidalny Vatican Shadow, blackmetalowy Roma Cross, abstrakcyjny Mitochondrial DNA i wielu, wielu innych, jednak jego najsłynniejszym i zarazem najbardziej docenionym projektem – nie tylko na industrialnej scenie – jest noisowy Prurient, którego dyskografia na dzień dzisiejszy obejmuje prawie 150 wydawnictw. W wydaniu Fernowa noise ma wiele twarzy – od radykalnych, brutalnych i bezlitosnych form atakujących wszelkie zmysły słuchacza, poprzez nieco mniej ekstremalne nagrania, w których łączy estetykę hałasu z ambientem, aż po jego autorską, nowoczesną, eklektyczną i wręcz przebojową wersję noise, w której można odnaleźć inspiracje wieloma innymi gatunkami muzycznymi. Artysta w swojej twórczości wykorzystuje te narzędzia, które inni muzycy noisowi używają za krańcowe, a on traktuje je tylko jako punkt wyjścia do wysnucia z nich wielowątkowych i wielowarstwowych dźwiękowych narracji. Bez wątpienia tworzona przez niego muzyka dalej w pełni zasługuje na nazwę „noise”, lecz niewielu innych twórców potrafi tak umiejętnie łączyć najbardziej radykalny hałas z tanecznymi synthami, przejrzystymi melodiami czy strukturami kompozycyjnymi zaczerpniętymi wprost z epickich suit rocka progresywnego. To właśnie Fernow jest odpowiedzialny za to, że noise został doceniony nie tylko wśród pierwotnych odbiorców tej estetyki i wręcz trafił na salony wypełnione miłośnikami zupełnie innych gatunków muzycznych. 

PRURIENT on bc:

Marek Marchoff to postać obecna na polskiej scenie eksperymentalnej już od ponad dwudziestu lat. Ten pochodzący z Ciechanowa, a mieszkający obecnie na stałe w Nowym Jorku artysta, mimo przeprowadzki na inny kontynent nie przerwał swoich dźwiękowych poszukiwań i tam wciąż kreuje nową muzykę ze swoimi dwoma najważniejszymi, powstałymi jeszcze w Polsce projektami. W pierwszym z nich, istniejącym już od 1992 roku Different State, tworzy kompozycje głęboko osadzone w przeróżnych tradycjach muzyki industrialnej, uzupełniając je elementami trip hopu, nowej fali, psychodelii, dubu i ambientu. Drugie przedsięwzięcie Marchoffa, założone w połowie lat 90-tych XX wieku 23 Threads, to  podlana industrialnym sosem muzyka będąca wypadkową neofolku i krautrocka, którą artysta – ze względu na specyficzny klimat, który towarzyszy preparowanym przez niego, w większości pochodzącym z akustycznych źródeł dźwiękom – określa mianem Macabre Folku. Podczas tegorocznej edycji Wrocław Industrial Festival odbędzie się wyjątkowy koncert, podczas którego Marek Marchoff razem z Ingrid Swen zaprezentują utwory tych dwóch formacji w nowych aranżacjach przygotowanych specjalnie na ten wieczór. Będzie to pierwszy w historii występ 23 Threads w Polsce, natomiast Different State, aktywny koncertowo na terenie Stanów Zjednoczonych,  powraca do kraju po przeszło dziesięciu latach scenicznej nieobecności.

 

 

Rigor Mortiss on FB

Biosfera cienia to naukowa hipoteza, u której podstaw leży przypuszczenie, że na naszej planecie istnieją nieznane i niezauważone formy życia, których organizmy oparte są na biochemicznych i molekularnych procesach całkowicie odmiennych od tych, które współczesna nauka uznaje za żywe. Ta koncepcja zainspirowała dwie artystki dźwiękowe, Caroline Jago i Lesley Malone, do powołania wspólnego projektu muzycznego, w którym w dźwiękowej formie eksplorują ukryte przed ludzkimi oczami ekosystemy natury i nieodkryte wciąż formy życia. Idea stojąca za powstaniem formacji Shadow Biosphere dojrzewała przez kilka lat podczas podróży i poznawania nowych środowisk dźwiękowych i w końcu znalazła swoją nazwę i artystyczny kierunek podczas jednej, długiej, nocnej jazdy autobusem w Indiach w 2013 roku. Stawiając sobie za punkt wyjścia estetykę dark ambientu oraz idee bioakustyki, pierwotności i wyobrażenia wyimaginowanych światów, powstał projekt, którego muzyka opiera się na bogatych w różnorodne tekstury dźwiękowych pejzażach, połączonych z całą gamą pochodzących z różnych źródeł dźwięków. Czerpiąc inspirację z astrobiologii, teorii kwantowej, twórczości Williama Blake'a, filozofii Alana Wattsa, i ideą współgrania sztuki i nauki, artystki snują muzyczną opowieść o organicznych siłach natury i subatomowych wszechświatach i wymiarach.

Shadow Biosphere on bandcamp

Współczesna fala nostalgii za latami 80-tymi przyniosła wysyp zespołów, których muzyka charakteryzuje się chłodną elektroniką, melancholijnymi tekstami i powrotem do syntezatorowej estetyki muzycznej. Absolutna większość z nich to mało wartościowi epigoni, którzy bezkrytycznie kopiując dokonania swoich idoli nie dbają o wysoką jakość kompozycyjną ani nie wnoszą do swojej muzyki nic nowego. Na ich tle zdecydowanie wyróżnia się pochodząca z serbskiego Belgradu, lecz stacjonująca w Berlinie formacja Sixth June, istniejąca już od 2007 roku. Filmowiec, muzyk i artysta wizualny Laslo Antal oraz aktorka i wokalistka Lidija Andonov podeszli twórczo i profesjonalnie do dziedzictwa przedostatniej dekady XX wieku – ich muzyka, określana mianem „słodkiego, mrocznego elektropopu” czerpie z tego, co było najlepsze w twórczości takich zespołów i artystów, jak Propaganda, Depeche Mode, The Cure, Bauhaus, John Foxx czy Gary Numan. To oczywiście hołd dla lat 80-tych, ale jednocześnie charakteryzujący się nowoczesnym, współczesnym brzmieniem. Sixth June to prawdziwa perła nowej sceny minimal synthu.

http://www.sixthjunemusic.com/

Powstała w 1987 roku formacja Sol Invictus to ojcowie chrzestni apokaliptycznego folku, a jej lider Tony Wakeford jest wymieniany jednym tchem obok Douglasa Pearce'a z Death In June i Davida Tibeta z Current 93 jako twórca całej estetyki neofolkowej. Biorąc sobie za patrona Niezwyciężone Słońce, solarne bóstwo starożytnego Rzymu, zespół wydał już ponad 20 albumów, który muzyczna zawartość ewoluowała od surowego, post-punkowego mrocznego folku w stronę bardziej wyrafinowanych, neoklasycznych aranżacji. Sam Tony Wakeford, jedyny stały członek grupy przez wszystkie lata jej istnienia, określa Sol Invictus jako „zespół kabaretowy z Piekieł, grający muzykę dla fin-de-siècle” i nadaje swojej twórczości miano folk noir. Ikonografia grupy i tekstowa zawartość jej utworów była pod silnym wpływem tradycjonalizmu i antypatii do współczesnego świata i galopującego materializmu współczesnej cywilizacji zachodniej. Melancholijne piosenki Sol Invictus, w dużej mierze zainspirowane też twórczością wybitnego amerykańskiego poety Ezry Pounda, ukazują tęsknotę za prawdziwą postawą romantyczną, za utraconym pięknem, miłością i wypełnioną wartościami kulturą. Pesymistyczna wizja ludzkości i nieludzkości autorstwa Wakeforda jest bardo szczególna, oryginalna i naznaczona osobistym piętnem jej twórcy. 

http://www.solinvictusband.com/

Eksperymentalny, noise-rockowy zespół Splintered założony został w 1989 roku przez Richarda Richo Johnsona i pozostałych członków jego poprzedniej formacji Playground. Fani i krytycy postrzegali Splintered jako część rozwijającego się wtedy brytyjskiego undergroundu noise-rockowego obok takich projektów jak Terminal Cheesecake, Skullflower, Ramleh, Loop czy Godflesh, lecz korzenie zespołu zapuszczone były także w wielu innych muzycznych tradycjach – post-punkowej, art-rockowej, psychodelicznej i industrialnej. Hałaśliwe kompozycje grupy powstawały przy wykorzystaniu szerokiej gamy instrumentów, sampli, przesterowanych na różne sposoby gitar i wypełnione były potężną, motoryczną rytmiką i wykrzykiwanymi wokalizami. Grupa zawiesiła działalność w 1997 roku, kiedy to jej członkowie postanowili podążać innymi ścieżkami. Richard Johnson założył wtedy uznany zespół Theme, z którym zresztą gra do dziś. Kwiecień 2015 roku przyniósł jednak nowy początek i członkowie Splintered ponownie połączyli swoje siły, by wspólnie zagrać koncert w oryginalnym składzie. Splintered powrócił w odświeżonej wersji, z nowym bagażem doświadczeń wszystkich zaangażowanych artystów, którzy prowadzą teraz rozmowy na temat wydania płyty z zupełnie nowym materiałem. 

Nie jest łatwym zadaniem umiejętne połączenie industrialnej estetyki i inteligentnej muzyki tanecznej z etnicznymi i plemiennymi tradycjami dźwiękowymi – czeski projekt Tabor Radosti wychodzi jednak z tej próby zwycięsko. Pochodząca z czeskiego miasta Jihlava formacja powstała w 1992 roku jako Warsaw Ghetto, zmieniła jednak nazwę na Tábor Radosti w 1995 roku. Celem twórców formacji było stworzenie dźwiękowego hołdu dla pierwotnych religii naszych przodków, ich zapomnianego dorobku cywilizacyjnego i kulturowego. Jej członkowie inspirują się pismami George'a Orwella z jego przepowiednią wszechobecnego totalitaryzmu, dekadencji i upadku całej zachodniej cywilizacji, widząc podobieństwo jej historii z losem starożytnych Majów, Azteków, Sumerów czy Babilończyków. W swojej rytmicznej, opartej na dark ambiencie i IDM muzyce, ewokują szamańskie techniki transu, otwierające ludzkie umysły na odmienne stany świadomości. Hipnotyczne, oparte na wyrazistych bitach rytmy łączą się tu z kosmicznymi, syntetycznymi dźwiękami, a orkiestralne elementy mieszają się z orientalnymi melodiami. Tábor Radosti otwiera przed słuchaczami nowe, niezbadane światy, w których być może nadal zamieszkują duchy wymarłych cywilizacji.

http://www.taborradosti.com/

Test Dept., jeden z najważniejszych zespołów brytyjskiej muzyki industrialnej, narodził się w 1981 roku w rozpadających przemysłowych przestrzeniach doków południowego Londynu. Członkowie formacji, używając fragmentów metalowego złomu i innych znalezionych przedmiotów zebranych w opuszczonych fabrykach i na złomowiskach jako instrumentów i łącząc je z elektroniką, wykreowali swoją własną, oryginalną muzykę – pełną energii, wyraźnie zrytmizowaną i zasilaną  radykalnym buntem wobec otaczającej ich rzeczywistości. Przyjęli jednak inną drogę ideową, różniącą się znacznie od prezentowanej przez współczesnych im innych pionierów industrialu w stylu Throbbing Gristle, Coil, Psychic TV czy Current 93 – zamiast obecnej w twórczości wymienionych zespołów tematyki ezoterycznej i magicznej, Test Dept. postawili na bliski codziennej rzeczywistości, wyraźny polityczno-społeczny przekaz. Nowe stulecie przyniosło zmianę stylistyczną – w chwili obecnej dwóch członków-założycieli grupy, Paul Jamrozy i Graham Cunnington, występują pod szyldem Test Dept: Redux, z którym powracają do materiału muzycznego z najwcześniejszych albumów formacji, prezentując go jednak w nowej, odświeżonej formie, osadzonej w kontekście teraźniejszości i problemów współczesnego świata. To nie jest zwykła wycieczka sentymentalna i powrót do korzeni – to konieczność wypowiedzenia krytyki na temat obecnej sytuacji, szerzącej się korupcji urzędników i polityków, wszechobecnego dyktatu kontroli i nadzoru, przemocy państwowej, która prowadzi do ogólnoświatowych konfliktów i problemów naszej planety, która stoi przed perspektywą ekologicznego kataklizmu. 

Zespół zaprezentuje na festiwalu elektroniczne wersje wczesnych płyt : "Beating The Retreat", "The Unacceptable Face Of Freedom" oraz nowy materiał.

http://testdept.org.uk/

Treha Sektori nie jest typowym i zwykłym projektem muzycznym. To przede wszystkim intensywna, pełna mistyczności atmosfera, wypełniona szeptami w nieznanych językach, rytualnymi uderzeniami w bębny, okultystycznym klimatem i wszechobecną dźwiękową ezoteryką. Za tym wszystkim stoi francuski artysta Dehn Sora, który jest również członkiem formacji Sembler Deah i wieloletnim współpracownikiem Church of Ra. Muzyka dla niego jest tylko jednym z wielu pól artystycznej aktywności – jest także autorem okładek i opraw graficznych wielu płyt innych wykonawców. Dźwięki tworzone przez Treha Sektori dają się odczuć jako fizyczne, a zarazem nierealne, wypełnione intuicyjnym, instynktownym językiem, którego źródłem jest umysł Dehna Sory. Z tego właśnie języka pochodzi nazwa projektu, która oznacza „miejsce, do którego oni spadają.” Język tej jest przekazywany dalej poprzez muzykę projektu, rodzącą się spontanicznie, bez wcześniejszego planu i przygotowania. Najbliżej jej do mrocznego, zimnego ambientu, ale ograniczenie jej do konkretnego gatunku jest tylko i wyłącznie mylącym uogólnieniem. To muzyka do przeżywania wszystkimi zmysłami, która przy odpowiednim nastawieniu może być osobistym rytuałem przemiany dla każdego słuchacza.

http://trehasektori.com/

Trepaneringsritualen po szwedzku oznacza „rytuał trepanacji” i taka właśnie jest muzyka powołanego do życia w 2008 roku projektu, który dumnie wykorzystuje to zestawienie słów jako swoją nazwę – agresywna, powolna, ciężka, bardzo cielesna i o wyraźnym rysie psychofizycznym. Stojący za nim Thomas Martin Ekelund potrafi kreować brutalne i mroczne dźwięki, nie stosując tak banalnych zagrań, jak ciągłe przyspieszanie rytmu – zamiast tego nieustannie dokonuje zniekształceń własnego, głęboko gardłowego głosu, poddając go ciągłym zapętleniom i miksując go z powolnym, industrialnym rytmem. Muzykę projektu zwykło określać się jako skrzyżowanie estetyk power electronics i death industrialu, jednak od strony ideologicznej i tematycznej daleko mu od innych przedstawicieli tych nurtów – teksty Trepaneringsritualen nie dotyczą krytycznego spojrzenia na współczesny świat, okrucieństwo i bezduszność polityki, lecz czerpiąc inspirację z takich formacji jak Zero Kama, Current 93, Brighter Death Now czy Psychic TV, poruszają tematy religii, magii, okultuzmu i ukrytych pokładów ludzkiej świadomości. Mając na uwadze zakres zainteresowań wyrażonych muzyczną formą i mroczny anturaż Ekelunda, formacja wydaje się być pomostem pomiędzy skandynawskim black metalem a rytualnym industrialem i ambientem kojarzonym ze szwedzką wytwórnią Rogera Karmanika Cold Meat Industry. 

http://de-za-kh-a-da-sh-ba-a-ha-v.se/

Wykład Rafała Jęczmyka.

Już od samego początku swojej działalności artyści związani z ruchem industrialnym eksplorowali w swojej twórczości tematy niewygodne i wykluczane z oficjalnej kultury. I tak jak ich duchowi antenaci – dadaiści, surrealiści czy inni przedstawiciele awangardy – zainteresowali się też art brut/outsider art, czyli sztuką odrzuconych i nieobecnych w mainstreamowej sztuce: sztuką chorych psychicznie, samouków, więźniów czy wszelkiej maści wizjonerów i mistyków. Porównując wszystkie współczesne prądy i nurty artystyczne, tylko kultura industrialna w tak dużym stopniu otworzyła się na tą nietypową i wyjątkową twórczość. Dowody tego można odnaleźć zarówno w warstwie muzycznej artystów industrialnych, jak i w tekstach ich utworów, przekazie czy w projektach okładek. Tacy wykonawcy jak Psychic TV, Coil, SPK, Einstürzende Neubauten, Nurse With Wound, Current 93 i wielu, wielu innych w jawny sposób okazywało swoją fascynację i szacunek dla dzieł określanych mianem art brut czy outsider art. Ten wykład to słowna, wizualna i dźwiękowa prezentacja ścieżek, w których przecięły się drogi industrial art z art brut.

 Wykład będzie w języku polskim z symultanicznym tłumaczeniem na język angielski.

 

WIF XIV