MŁODZI PO STRONIE MASZYN

Andrzej Mazur

W kwietniu 2000 roku, na terenie wrocławskiej elektrociepłowni odbył się pierwszy „Rytuał”.  W ramach tej cyklicznej imprezy, organizator i artysta Arkadiusz Bagiński, co roku podejmuje poprzez krytyczną refleksję artystyczną, istotny problem otaczającego świata. Przez dziesięć lat podejmował między innymi kwestie związane z ekologią, recesją, kryzysem wartości, czy strachem. Tematem pierwszego „Rytuału” jest relacja człowieka i maszyny. Podczas wydarzenia Arkadiusz Bagiński zaprezentował swój film „System”. Oprócz tego mieliśmy okazję zobaczyć występ wrocławskiej postindustrialnej grupy Job Karma, Maćka Fretta i Aureliusza Pisarzewskiego. Swój performance przedstawiła grupa artystyczna połykaczy ognia – fireboys. Całość dopełnił pokaz prac video z kolekcji centrum sztuki mediów WRO, której kuratorem był Paweł Janicki. Rytuał „młodzi po stronie maszyn” prowokuje do refleksji nad kondycją człowieka w kontekście jego relacji z technologią i maszyną. Czym naprawdę dla człowieka jest maszyna, czy jest szansą, czy zagrożeniem. Dlaczego młodzi stanęli po stronie maszyn, i co oznacza, być po stronie maszyn. W niniejszym artykule postaram się rozwiać te wątpliwości.

Do momentu powstania zaawansowanych maszyn, które dziś służą twórczym podmiotom, (artystom, bądź grupom artystycznym) twórcy wykorzystywali technologię po to, by z adekwatnej materii wyprowadzić brzmienie, i z pomocą właściwej dla stylu, czy epoki idei proporcji nadać formę. Tworzenie instrumentów muzycznych uwarunkowane było empiryczną obserwacją zjawiskowego świata przyrody, rozumianego jako całość świata w kontekście materialnym. Jeden materiał był właściwszy od drugiego, na zasadzie porównywania brzmienia budowano doskonalsze konstrukcje instrumentów. Również i na zasadzie przypadku odkrywano pewne potencjały tworzyw, z których powstawały muzyczne narzędzia wyrazu. Trzeba było technicznej umiejętności, po to, by wyprodukować instrument, i po to by potrafić na nim grać. Zanim muzyk poznał warsztat gry, czyli praktykę, musiał znać teorię, (np. system notacji). By stworzyć teorię trzeba było znać matematyczne reguły, które potem mogły tworzyć kanony proporcji oparte na harmonii stosunków itd. Technologia wykorzystywała coś co istnieje, i coś co w obiektywny sposób jest człowiekowi znane. Rzeczy, z takich „jakie są”, stawały się takimi „jakie są dla człowieka”. Artysta stawał się konstruktywistą, który mógł w świadomy sobie sposób wpływać na świat przyrody, mogąc go jednocześnie przekształcać na potrzeby swojej woli twórczej.

Zaawansowana technologia wykreowała potencjał jakim jest energia elektryczna. Niewidzialna siła dała człowiekowi światło i ciepło, udoskonaliła życie i przyczyniła się do postępu cywilizacyjnego. Dla muzyków energia stała się szansą na tworzenie nowych jakości brzmieniowych. Powstały gitary elektryczne, perkusje i syntezatory. W przeważającej mierze to właśnie energia jest podstawą wielu nurtów i gatunków muzycznych. Bez niej nie byłoby  rocka progresywnego, czy heavy metalu, new romantic, punka i… można by tu mnożyć. Energia nadała warstwie brzmieniowej nową postać, która z kolei uwarunkowała powstanie niejednego stylu. Na tym etapie energia uskuteczniła wyraz, stymulowała kreatywność artystyczną, lecz paradoksalnie nie zmieniła nic. Człowiek nadal wykorzystywał ją do przetwarzania świata. Energia była pomocna w dekonstrukcji świata, lecz nie manifestowała się jako coś samo w sobie. Stając się niewolniczką człowieka, energia była tak niepoznana, jak ludzka osobowość w trybach zniewalającej machiny industrialnej. Potrzeba było artystycznej rewolucji żeby to zmienić, należało uwolnić niepoznany potencjał, wskazać czym jest energia, jako byt. Wziąć w nawias nadrzędność kompozycji, która porządkowała strukturę przedmiotu estetycznego i rozpocząć poszukiwanie istoty siły, będącej do tej pory  niepoznaną pomocniczką wyrazu ludzkiego ducha.

Chłód, brak emocji, szum, hałas. Zdaje się, wszystkie te jakości, stanowią synonim tego, od czego człowiek chce uciec. Żeby zbliżyć się ku istocie tkwiącej w niepoznanej dotąd sile, należy się wyzbyć tego, co do tej pory określało nasz wewnętrzny stan, spokój i harmonię. Faktura szumów została uwolniona. Dźwięk przestał koić i zaczął istnieć. Energia, szum i hałas stały się, odrębnym bytem. Stanąć po stronie maszyn, znaczy dopuścić do głosu wytwórczą moc. Rozstroić radioodbiornik, modulować szum, manipulować częstotliwością. Stworzyć chaos, wsłuchiwać się w ukryty, nie uchwytny porządek. Wyzwolić i słyszeć, ale nie rozumieć. Koegzystować z nieznanym, które imploduje świadomość. Nie jesteśmy po stronie maszyn, które kształtują naszą świadomość. Nie jesteśmy po stronie maszyn dzięki którym nasza świadomość zmienia świat. Jesteśmy po stronie maszyn, które uwalniają nas spod dyktatu własnych przekonań, i spod dyktatu świata, który te przekonania kształtuje. Generatory wysokich i niskich częstotliwości wprowadzają w stan industrialnego transu. Świadomość ginie. Przekonania nikną. Przestajemy być uzależnieni i podlegli, jesteśmy oczyszczeni. Stajemy się nieznaną dotąd sobie substancją. Odkrywamy niepoznaną  przestrzeń własnej osobowości, która wyzwala  nową refleksję.

Film „System” autorstwa Arkadiusza Bagińskiego ukazał świat maszyn, które stworzyliśmy, i które dziś na nas mają destrukcyjny wpływ. Artysta postrzega maszynę jako medium, które kontroluje i manipuluje masami. Przekaz medialny kradnie ludziom twarze, kształtując osobowość na nowo. Człowiek staje się niewolnikiem. Autor daje do zrozumienia, że wpadamy w pułapkę jednowymiarowości. Żyjemy według kanonów, którym się ślepo poddajemy, i których sami nie ustanawiamy. „System” przedstawia świat, w którym ludzkie masy przenikają się, a każda jednostka pełni funkcję jednolitej całości. To świat, gdzie wierzymy maszynom, nie ludziom – pełen indywidualizmu, egoizmu i pozbawiony potrzeby międzyludzkiej wspólnoty. Film przygotowuje do oczyszczenia, skłania do tego, by odwrócić się od maszyn,  by za chwilę do nich powrócić. Powrót ma kasować zniewoloną świadomość. Maszyna uwalnia od samej siebie, jako podległej człowiekowi, i człowieka zniewalającej. Moc generatorów i przetworników dźwięku uwalnia pulsujący strumień oczyszczający. Awangardowy występ Job Karmy, staje się medium pomiędzy duchem człowieka a istotą mocy, energii, prądu i napięcia. Maszyna razi mocą. Człowiek zwraca się ku czystej świadomości, odkrywa siebie na nowo. Wszelkiej naleciałości pozbawiony był człowiek pierwotny. Należy wyzwolić, ową pierwotność, ukazać indywidualne ja – indywidualne nie egoistyczne, ale indywidualne wolne od dyktatu bezmyślnej zbiorowości. Tę ideę zrealizowała konsekwentnie grupa artystyczna połykaczy ognia – Fireboys przedstawiając wyjątkowy, archetypiczny spektakl ekspresji.

Wydarzenie pokazało, że maszyna zniewala, i że stanąć po stronie tego zniewolenia, znaczy esencjalnie przegrać. Jednocześnie dzięki maszynie można się esencjalnie odrodzić. Młodzi po stronie maszyn pragną zabić fałszywą świadomość. Dążą do tego, by wyjść ze stanu alienacji. Poprzez wyzwolenie i moc energii dążą ku oczyszczeniu własnej osobowości, pragną odrodzenia własnej istoty, powrotu do stanu natury. Maszyna jest szansą, by ten stan osiągnąć. Rytuał nie jest jednorazowym wydarzeniem, daje świadomość wyzwolenia, ukazując technologię, jako wyzwalającą siłę sprawczą. Można nauczyć się słuchać maszyn i nie być im podległym, otworzyć się na ich głos i powiedzieć światu coś nowego.

Elektrociepłownia jako miejsce realizacji projektu, okazała się przestrzenią adekwatnie korespondującą z ideą Rytuału. Całość wydarzenia, wyrażającego się przez postać industrialnego performance, w myśl kanonu enviromental art, konceptualizowała znaczeniowość źródła, ogniska, zasady dzisiejszego bycia w świecie. Pomimo tego, że impreza była zamknięta, a liczba widzów ograniczona do stu osób, całość odbioru miała charakter otwarty i nieograniczony. Wydarzenie było prezentowane przez transmisję internetową, przez co mogło być oglądane praktycznie przez każdego - niezależnie od miejsca, w którym się znajdował. Współczesne formy przekazu, które przedstawione zostały w ramach Rytuału, jako maszyna zniewalająca ducha mas, w rękach autorów stały się medium przestrzegającym przed zagrożeniem, jakie ze sobą niosą na co dzień. Przez chwilę człowiek przez Internet mógł ujrzeć skrawek prawdy, przez moment maszyna przemówiła głosem inspirującym do myślenia i odnowy.