POLECAMY!

Wiele się dzieje jesienią w obozie Karpat Magicznych, ale szczególnym październikowym wydarzeniem będzie minitrasa z amerykańską grupą Spires That In the Sunset Rise, określaną zabawnie mianem “female Sun City Girls”. Po raz pierwszy usłyszeliśmy STISR na festiwalowej scenie Terrastock Fest. w Providence i był to koncert, który nas absolutnie zachwycił. Kiedy usłyszeliśmy, że Kathleen i Taralie wybierają się do Europy – nie zastanawialiśmy się długo, zaproponowaliśmy pomoc w organizacji koncertow w Polsce. STITSR są wulkanem energii improwizacji w najlepszym stylu – łączą rzeczy (wydawałoby się) nie do połączenia, śpiewają jak młodsze siostry Meredith Monk, a noisują z niebywałym wdziękiem.

 

Stumbling across a reference to Jack Rose describing Spires That In The Sunset Rise as a female Sun City Girls led to our first investigations of their music and we instantly fell into the spell of companion LPs Ancient Patience Wills It Again Parts 1 & 2. Though Rose is revered ‘round these parts, we find their sound to be more akin to a lo-fi take on Espers, though that’s way too narrow a reference as they can summon the threat of Comus and the ethereal mass of Natural Snow Buildings in full flight, before diverting down some voice and synth alleyway that sounds like Caroliner covering Meredith Monk.

Hailing from Illinois, the band have been through various combinations but for the past few years have been the duo of longtime members Kathleen Baird and Taralie Peterson and its clear from their sound they’ve discovered their own imaginary planet on which they have dug a song mine. It’s a cliché to say that something makes you lose all sense of time but that happens repeatedly when we listen to Spires That In The Sunset Rise.

Stałem się bardziej świadomy wzoru dźwięków, ich porządku i ułożenia przerw. Mój umysł potrafił rozróżnić mnóstwo pojedynczych dźwięków. W rzeczywistości mogłem śledzić wszystkie dźwięki oddzielnie, a każda przerwa między nimi była wyraźną dziurą. W pewnym momencie przerwy ukazały się w moim umyśle w postaci trwałej sieci, struktury, której ani nie widziałem, ani nie słyszałem, ale odczuwałem jak jakąś nieznaną część siebie.

Carlos Castaneda A separate reality